piątek, 1 maja 2015

Wcale nie wciągam narkotyków nosem, czyli witamy ponownie!

Opowieści o maśle powracają. Razem z opowieściami na dobranoc Dziadka Wieśka i zrytym umysłem Gletty, która udaje na tym blogu, że jest totalną idiotką, bo jej się nudzi, ale zamiast wyjść na dwór woli udawać, że jest Narcyzą Black, ewentualnie Nocnym Łowcą i twierdzić, że jej sąsiad na pewno jest demonem. Ja wam mówię. Tak jest na 100%. Nie martwcie się. Znam origami. Przy okazji umiem wciągać różne rzeczy nosem. Mówię wam. Gdybym w Hogwarcie została panią od zielarstwa, po lekcji ze mną wszyscy byliby ekspertami od astronomii. Tak więc... NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ I WCIĄGANIE TRAWKI NOSEM! ALLELUJA!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz